O ile w PR i reklamie zmiany następują na drodze mniej lub bardziej przewidywalnej ewolucji, o tyle w sferze social media trudno znaleźć porządek, schematy, twarde reguły.
Jeszcze trudniej sądzić przyszłość. Sztuką graniczącą z kuglarstwem jest przewidzieć kolejny ruch masy, w której skład wchodzi kilka miliardów użytkowników Internetu. Kto w 2005 roku mógł przypuścić, że Facebook stanie się światowym fenomenem, bez pardonu wdrapującym się na internetowego giganta – Google?
Ten blog piszę również dla siebie. Pozwoli mi zebrać i uporządkować wiedzę, znaleźć kontekst i znaczenie. Mam nadzieję.
Miłej lektury.
Adrian Serafin